2008-08-02 19:26:07 >> Come back:)"Być tą brzydką Angielką - chudą, podstarzałą, niezbyt dobrą poetką; mieszkać w letnim domu ze stygnącym mężczyzną (serce czy rak nerek - przyczyny nieistotne). Wnosić mu po schodach (wąskich, zawilgłych schodach) tacę ze śniadaniem i siebie. Pisać: "W przyszłym tygodniu - bzyk muchy - - masz urodziny - znowu - za rok pewnie - krzyczy z bólu - już cię nie będzie". Iść do niego. Głaskać. Leżeć z nim w wannie, płacząc. Patrzeć, teatralnie ale przecież prawdziwie, przez okno na drzewa. Mieć za sobą te lata, te listy, te flamy, znać numer kołnierzyka, buta, obwód głowy. Nie umieć się obejrzeć za innym mężczyzną. Używać tamtych zwrotów, pieszczotliwych imion. I udawać, że wcale nie jest gorszy w łóżku, mając w pamięci tyle miejsc, razów, sposobów: w hamaku, w soku z jagód, w pociągu pędzącym z Wenecji do Nicei, na biurku wydawcy, w bocznej salce muzeum. Przyjmować wizyty przyjaciół i lekarzy. Kręcić kogel-mogel. Nie móc udawać dalej i dalej udawać. Lecz nade wszystko wiedzieć, że wszystko, co było nie mogło, nie powinno być inaczej, z innym, gdzie indziej, kiedy indziej - to właśnie jest szczęście. Widziałeś całość. Teraz odchodzisz, powoli skubiąc liście z gałęzi. Ktoś zasłania lustro, ktoś dzwoni, ktoś rozmawia. Taca. Wanna. Łóżko." /Jacek Dehnel/ ![]() Ciężko było się przełamać, żeby znów tutaj pisać. Ale mam ogromną potrzebę przelewania myśli, w tym wypadku nie na papier. Od października zaczynam studia uzupełniające na Uniwersytecie- wymarzone dziennikarstwo:) A teraz spełniam się jako kura domowa i poszukuję pracy. Kto by pomyślał, że z wyższym wykształceniem będzie to aż taki problem...ech... W sercu majowo cały czas było. Do wczoraj. Pierwsza od prawie roku kłótnia. Niewiadomo o co. A D. okazał się bardzo zawziętym typem. I tak sobie tkwimy w milczeniu. On i ja. skomentuj (1) |
|
|||||||